Brzoska promptuje sam. Sołowow również.
Czołówka polskiego biznesu nie czekała, aż dział IT „wdroży AI". Siadła i nauczyła się sama.
„Od 10 dni używam wyłącznie ClaudeCode, po 5 dniach pokazałem efekty swoim Top100 managerom. Dwa dni po tym przestawiliśmy całą firmę na to narzędzie, a ludzie ścigają się w prezentacji zastosowań."
Claude Code to narzędzie wspomagające myślenie, ale też do pracy nad prezentacjami i argumentami:
„Posadzimy trzech grafików, za tydzień będziemy mieć rozwiązanie. A ja promptuję 10 razy i na koniec spotkania pokazuję gotowe rozwiązanie."
O narzędziu mówią też Patrick Collison (Stripe) czy Tobi Lütke (Shopify). Twoi ludzie prawdopodobnie już używają AI, po cichu, na własną rękę. Decyzja, czy firma zrobi z tego przewagę, jest Twoja. Trudno ją podjąć, nie rozumiejąc, jak to działa.
Zarząd kiwa głową, dostawcy schlebiają, zespół czeka na Twój ruch. A Ty i tak decydujesz w pojedynkę, i bywa, że potrzebujesz kogoś, kto zada trudne pytanie albo powie: zobacz, umknęło Ci to, co najbardziej oczywiste.
Na pewnym szczeblu szczera dyskusja o decyzji, zanim zapadnie, to rzadkość: część spraw jest zbyt poufna, część relacji zbyt zależna. Claude sprawdza się w tej sytuacji jako partner: podważy założenia, rozłoży problem, przypomni o wariancie, którego nikt nie wziął pod uwagę. O piątej rano, w sobotę, przed trudną rozmową.
Od razu jedno zastrzeżenie: modele językowe mają skłonność do przytakiwania. Dlatego na sesji ustawiamy Ci Claude'a w roli adwokata diabła, takiego, który szuka dziur w Twoim rozumowaniu. Im wyżej jesteś, tym bardziej go potrzebujesz.
Nie musisz znać żadnego języka programowania. Musisz umieć zadawać pytania, a to akurat robisz zawodowo.
Claude Code pracuje na Twoim komputerze, na Twoich plikach. Kwestię danych omawiamy na początku sesji: co model widzi, czego nie widzi i jak to kontrolować. Zanim otworzysz przy nim cokolwiek poufnego, będziesz wiedzieć, gdzie są granice.
PS Pytano nas, czy sesję można przeprowadzić podczas lotu prywatnym odrzutowcem. Można. Pokładowe Wi-Fi wystarczy, a trzy godziny nad chmurami to moment, gdy przeważnie nikt nie przeszkadza.